W psychiatrii małżeńskiej spotyka się pary w których obie strony czują się sobą rozczarowane. Dzieje się tak, kiedy jednego współmałżonka przytłacza wielkość drugiego. Może to być na przykład sława, która nie ułatwia codziennego życia z racji wielu uciążliwych wymagań i upodobań. Druga strona natomiast zdając sobie sprawę ze swojego trudnego charakteru oczekuje pewnych wyjątkowych praw dla siebie, motywując to potrzebami pracy twórczej i życia na wysokim poziomie napięcia nerwowego. Poziom egocentryzmu wśród ludzi wybitnych jest znacznie wyższy niż przeciętnie i rzadko współmałżonek jest jednocześnie współpartnerem. Częściej schodzi do roli tła, widowni lub zwykłej pomocy domowej.
Istnieją granice odporności, wytrzymałości psychicznej i zmuszają one do refleksji nad sensem trwania takiego związku będącego pewnego rodzaju więzieniem i ograniczeniem. Początkowo wydaje się, że można być "muzą" dla osoby tworzącej, jednak bardzo szybko odczuwa się sprowadzenie jej wartości do załatwiania wielu codziennych spraw, organizacji życia rodzinnego, wyręczania męża od podejmowania wszelkich decyzji związanych z prowadzeniem domu.
Źródłem konfliktu jest poczucie utraty własnej wartości dla partnera bez reszty pochłoniętego swoją twórczością. Wielu mężczyzn zapomina o tym, że ich żony pozostały nadal kobietami spragnionymi adoracji i podziwu. Czasem niby niewiele znaczące komplementy, wyrażenie uznania, wdzięczności, ciepłe słowo potrafią wynagrodzić żonie poświęcenie.
Innym źródłem konfliktu bywa traktowanie partnera jako zbyt mało kompetentnego w dopuszczeniu go do swoich tajemnic, wzlotów i upadków. "Ona mnie nie rozumie" - to dość częste słowa jakie słyszymy od partnera. Pytanie tylko na ile ułatwione zostało to bycie rozumianym.
Kolejnym problemem jest neurotyzm niektórych twórczych osobowości. Cechy neurotyczne obecnie bywają sprzecznie oceniane. Jedni oceniają to jako zjawisko pozytywne, jednak po głębszym przeanalizowaniu tego zagadnienia wyraźnie widać, że neurotyzm jest źródłem cierpienia trudności i konfliktów z własnym "ja" i z otoczeniem. Proces leczenia nie polega tu na eliminacji twórczości, ale poprzez sięganie do źródeł neurotyzmu można ten rozwój właściwie wzmocnić i wzbogacić. Akceptacja własnego neurotyzmu i traktowanie jako rzekomego zaczynu twórczego, który nie powinien być tłumiony to błąd. Pamiętać należy o tym, że osobowość nie rozwija się w próżni, w świecie własnego "ja", ale jest w różnych wymiarach spotkaniem z innymi, ważne zatem jest widzenie innych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz