Da się zauważyć szczególnie w okresie przedświątecznym, że większość z nas przystępuje do sakramentu spowiedzi. Zastanawia mnie, czy przystępujemy
do spowiedzi z potrzeby serca, czy dlatego, że tak wypada, albo z obawy co
ludzie powiedzą.
Okazuje się, że dla
wielu spowiedź to obowiązek nie koniecznie z potrzeba
serca. Wielu ludzi uważa, to za hańbiące i upodlające. Jeśli ktoś wierzy niech
wyznaje grzechy przed Bogiem,a skoro ten jest wszechwiedzący to wie co
zrobiliśmy. Trzeba prosić o przebaczenie tych którym
zawiniliśmy. Rozgrzeszenie klechy funta kłaków nie jest warte gdy win swoich nie będziemy chcieli naprawiać. Ksiądz tu nie jest potrzebny, Kolejny dogmat nie zgodny z Biblią to nakaz spowiedzi w której wyznajemy grzechy przed księdzem zamiast do Boga został wprowadzony w 1215 r. n.e. przez Sobór Laterański i po co ? Psychoanaliza parafian czy dobry sposób podsuwania tematów kazań?
zawiniliśmy. Rozgrzeszenie klechy funta kłaków nie jest warte gdy win swoich nie będziemy chcieli naprawiać. Ksiądz tu nie jest potrzebny, Kolejny dogmat nie zgodny z Biblią to nakaz spowiedzi w której wyznajemy grzechy przed księdzem zamiast do Boga został wprowadzony w 1215 r. n.e. przez Sobór Laterański i po co ? Psychoanaliza parafian czy dobry sposób podsuwania tematów kazań?
Czy nie prostsza i
mniej stresująca była by spowiedź powszechna? Opowiadanie obcemu mężczyźnie o
swoich prywatnych czy intymnych sprawach to nic przyjemnego. Jeżeli człowiek
chce się zmienić i żałuje za grzechy to z pewnością Bóg to zauważy, doceni i przebaczy.
Opiszę jedno z moich doświadczeń podczas spowiedz:
Kiedy powiedziałam księdzu o seksie przedmałżeńskim Ten nazwał mnie ladacznicą, a mojego męża łajdakiem. Jestem osobą spokojną i cierpliwą, ale wszystko ma swoje granice. Zapytałam ów księdza czy od kiedy złożył śluby czystości ani razu nie uprawiał seksu bo jeżeli tak to jest On takim samym łajdakiem jak mój mąż I co się okazało? Nastała cisza, potem dostałam rozgrzeszenie. Ksiądz uciekł z konfesjonału czerwony jak burak i dokąd byłam w kościele do konfesjonału nie wrócił. Czyżby miał coś na sumieniu???
Opiszę jedno z moich doświadczeń podczas spowiedz:
Kiedy powiedziałam księdzu o seksie przedmałżeńskim Ten nazwał mnie ladacznicą, a mojego męża łajdakiem. Jestem osobą spokojną i cierpliwą, ale wszystko ma swoje granice. Zapytałam ów księdza czy od kiedy złożył śluby czystości ani razu nie uprawiał seksu bo jeżeli tak to jest On takim samym łajdakiem jak mój mąż I co się okazało? Nastała cisza, potem dostałam rozgrzeszenie. Ksiądz uciekł z konfesjonału czerwony jak burak i dokąd byłam w kościele do konfesjonału nie wrócił. Czyżby miał coś na sumieniu???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz