IRYTACJE czyli o tym co nas złości

"Co to jest irytacja?"


Irytacja to nic innego jak zdenerwowanie, napad gniewu, oburzenie, podminowanie, podrażnienie, zdenerwowanie, spowodowany jakąś sytuacją w domu, na ulicy w sklepie. A oto kilka przykładów tego co może irytować:
1.    Nie mycie po sobie kubków np w pracy.
2.    Gwizdanie / śpiewanie.
3.    Narzekanie na to, jakim się jest zajętym.
4.    Złe zwyczaje w toalecie (np. nie spuszczanie wody?).
5.    Głośne rozmowy.
6.    Mlaskanie podczas jedzenia.
7.    Mocny dezodorant / perfumy.
8.    Nie wyciąganie łyżeczki z herbaty podczas picia.
9.    Bycie marudą w poniedziałek rano.
10.  Śmianie się z nieśmiesznych rzeczy.
11.  Głośne wydmuchiwanie nosa.
12.  Dłubanie w zębach.
13.  Nieświeży oddech.
14.  Pociąganie nosem.
15.  Stukanie długopisem o blat biurka.

 Pozwoliłam sobie podać kilka przykładów tego co może nas złościć u innych ludzi. Chciała bym, aby każdy kto będzie czytał moje posty opisał sytuację w której komuś udało się Was wyprowadzić z równowagi i jakie zachowania innych Was denerwują.

W KSIĘGARNI: 
Pamiętam jak by to było wczoraj. Sezon podręcznikowy w pełni. W sprzedaży dwa tytuły: PULS ZIEMI - podręcznik do geografii i JEZUS UCZY I ZBAWIA - katechizm.
A co na to klient?

K: poproszę książkę do geografii Plus Ziemi
 a inny:

K: poproszę katechizm Jezus uczy i zabawia
a jeszcze inny:

K: poproszę książkę do geografii
S: jaką - pytam z uśmiechem
K: taką w zielonej oprawce, no wie pani

Nie wiem czy chce wiedzieć po tak głupiej odpowiedzi, ale wyciągam wszystkie z nadzieją, że po oprawce pani rozpozna. 
Okropnie mnie irytowali tacy klienci. A co Was irytuje, złości i wyprowadza z równowagi???

to też bardzo pouczające:

K: proszę mi coś polecić dla bardzo mądrego czterolatka 
S: a wie pani czym się interesuje dziecko
K: nie wiem, ale jest bardzo mądry, chciała bym coś naprawdę interesującego

i często miałam ochotę polecić encyklopedie PWN bo tam mądry czterolatek znajdzie wszystko. Moje ciśnienie rośnie a to dopiero początek dnia... 

W KOŚCIELE: 
Byłam na pogrzebie młodej , nagle zmarłej osoby. Ksiądz pocieszając rodzinę nawiązał do tragicznego wypadku w którym zginął 9 - latek, można powiedzieć koło własnego domu. I ten tragiczny wypadek wspaniały ksiądz nazwał PRZYGODĄ. 
Ależ ja miałam ochotę wyjść z tej mszy...  

W DOMU: 
Jestem w domu i gotuję obiad. Dzwoni telefon, odbieram i tak jak przypuszczałam znowu jakaś oferta. Pani chce mi polecić książkę o ziołach. Mówię, że dziękuje ale pani prosi żebym ją chociaż wysłuchała bo mnie to nic nie kosztuje, a ona ma taką pracę. Zgadzam się i wszystko trwa około 5 - 7 minut mimo zapewnień, że potrwa jedną minutkę. Dowiaduję się, że pani nie wyobraża sobie życia bez tej książki i w każdym domu powinna tak owa być, że jest piękna a rady w niej zawarte są bezcenne i kosztuje w promocji jedyne 200 zł. Oczywiście wszystko pięknie ubrane w słowa i nie ukrywam powiedziane przez osobę która jest wygadana. I na koniec szczyt bezczelności ze strony tej pani. Ja myślałam, że mi podziękuje za poświęcony czas a tu słyszę:
to ja wysyłam do pani kuriera z tą książką, płaci pani jedyne 200 zł kurierowi nie ponosząc kosztów przesyłki, o której kurier ma podjechać? 
Ależ ja byłam naiwna zgadzając się na wysłuchanie tej pani. Druga strona medalu - na pewno nigdy więcej nie wysłucham do końca żadnej podobnej oferty!!! cdn

W PRACY 
Po czteromiesięcznej przerwie udało mi się znaleźć pracę w małej kawiarence. I wszystko było ok do czasu kiedy pan od marketingu i reklamy zaproponował abyśmy z koleżanką nosiły czapki np. w kształcie pomarańcza. Jeszcze nigdy nie czułam się jak pomarańcza...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz